Dozorca wydm - taki jest zawód bohatera w nowej sztuce, wystawionej przez Teatr Z.A.S.P.-u w Londynie. I aż dziwne że cała sztuka się tak nie nazywa. Bo to i dźwięczy i fascynuje. Jest w tym określeniu miejsca człowieka w świecie jakaś tajemnica; i jakieś szyderstwo. Jest poezja; a w niej prosta rzeczowość. Młody wykolejeniec z węgierskim imieniem Geza naprawdę pilnuje bałtyckiej plaży, naprawdę naprawia leżaki. A że zarazem pilnuje własnej wydmy, pustki po zielonych nadziejach pierwszej młodości - jest postacią dramatu. "Garść piasku" - taki jest prawdziwy tytuł sztuki. Z miejsca budzi on pewną asocjację literacką: "Handful of Dust"; treść nie ma jednak nic wspólnego z powieścią Evelyna Waugh. Zjawiają się za to inne skojarzenia. W pierwszym akcie, w nocnej scenie między Gezą i Jolantą jest coś z "Lekcji" Ionesco - udusi rozkoszną idiotkę, jak tamten nauczyciel, czy nie udusi... Dalsza sytuacja: mężczyzna i kilka kobiet, kończy się na
Tytuł oryginalny
"Lotne piaski"
Źródło:
Materiał nadesłany
Wiadomości (Londyn)