Lalki i elementy scenografii wykonane w technologii 3D, projekcje oraz kompozycje bliskie muzyce filmowej to środki wykorzystane przez reżysera Gabriela Gietzky'ego w adaptacji dramatu Henrika Ibsena „Peer Gynt”. Premiera spektaklu odbędzie się w piątek na scenie Teatru Pinokio w Łodzi.
Jedno z najważniejszych dzieł Henrika Ibsena – „Peer Gynt” – to opowieść o człowieku, który przez całe życie ucieka od rzeczywistości, odpowiedzialności i prawdy o samym sobie. W najnowszej inscenizacji Teatru Pinokio w Łodzi wędrówka głównego bohatera staje się także symboliczną konfrontacją z mechanizmami współczesności, w której granice między tożsamością a wizerunkiem coraz bardziej się zacierają.
Na próbie medialnej w środę reżyser spektaklu i dyrektor Teatru Pinokio Gabriel Gietzky podkreślał, że jest to pozycja dla widza młodzieżowego i dorosłego.
– To historia, która wydaje mi się niezwykle współczesna, ponieważ główny bohater, który tak naprawdę nie ma cech bohatera, lecz raczej antybohatera, całą swoją historią opowiada dążność do odnalezienia samego siebie, do wyzyskania i odkrycia własnej tożsamości. To stawia go w szeregu bohaterów takich jak Faust, Gustaw Konrad z „Dziadów”, ale tak naprawdę wszystkie cechy, które go wiodą przez życie, są cechami antybohaterskimi. Moim zdaniem to jest bardzo współczesny rys psychologiczny postaci – zaznaczył.
W opinii reżysera autoironiczny tekst Ibsena, który wchodzi nim w dialog z własną epoką, można odnieść do współczesności, pokazując wewnętrzną pustkę, z jaką zmagamy się wszyscy w epoce nieustannego porównywania się, autopromocji i cyfrowych masek.
Poetycki, klasyczny tekst w tłumaczeniu Jana Kasprowicza został przez realizatorów ubrany w ciekawą i nowoczesną formę muzyczną, plastyczną i wizualną, bo podczas spektaklu aktorom i lalkom towarzyszą również projekcje.
– Jestem ogromnym fanem muzyki filmowej, dlatego ta filmowa stylistyka przeważa w oprawie muzycznej sztuki; są też momenty dosyć nostalgiczne, spokojne, gdzie starałem się ograniczyć tylko do pianina. A więc z epickości często przechodzimy w smutek, nostalgię. Te różne muzyczne światy, które podkreślają syndrom oszusta, Peera Gynta, który cały czas towarzyszył mi przy tworzeniu muzyki – wyjaśnił kompozytor Michał Zdrzałek.
W estetykę spektaklu wpisują się kostiumy stworzone przez Adriana Lewandowskiego. Są utrzymane w różnych tonacjach czerni – czasem matowe, innym razem połyskujące; takie, które światło odbijają i takie, które je pochłaniają. Autor użył do ich wykonania wyłącznie ekologicznych materiałów z drugiego obiegu.
Lalki i elementy scenografii drukowane w technologii 3D to dzieło Damiana Banasza. Jak wyjaśnił, są to lalki stolikowe, czyli prowadzone na stole, który jest też głównym elementem scenograficznym. Są one też dość małe, bo liczą ok. 50 cm wysokości, stąd konieczność zastosowania zbliżeń kamerowych, które widz ogląda na znajdującym się nad sceną, ale pozostającym w zasięgu wzroku, ekranie. Za pojawiające się na nim projekcje odpowiada Przemysław Żmiejko.
– Mamy w spektaklu pewien mariaż dwóch muz – kina i teatru – zaznaczył Banasz.
Według reżysera, ten formalny zabieg pozwala na pokazanie antybohatera w pełni, razem z jego złudnością, dwuznacznością. Swoją rolę odgrywa również pewna plastikowość i sztuczność lalek z ich nieruchomymi twarzami wydrukowanymi w 3D.
– Transmitowane na żywo projekcje, które pozwalają dostrzec najdrobniejszy gest i detal, niejako obnażają ich fałszywość przed widzami – wyjaśnił Gietzky.
Premiera spektaklu odbędzie się w piątek, 21 listopada. Będzie to początek kulminacyjnego weekendu całorocznych obchodów 80-lecia Teatru Pinokio w Łodzi, podczas którego zaplanowano także premierę urodzinowego picturebooka oraz niedzielny koncert z największymi przebojami z repertuaru Pinokia.