05.06.2009 Wersja do druku

Litość i trwoga

Przyzwyczajani do taniej, źle wykonanej rozrywki widzowie Teatru Muzycznego są przez dyrekcję oszukiwani, wmawia im się bowiem, że byle co może zostać dziełem sztuki - o "Wesołej wdówce" w reż. Zbigniewa Maciasa w Teatrze Muzycznym w Łodzi pisze Hubert Michalak z Nowej Siły Krytycznej.

Konwencje w sztuce stanowić mogą pewien gwarant ciągłości przekazu artystycznego, a ich świadome i twórcze rozwijanie - inspirację do działań i propozycję metod pracy. Operetka, jako sztuka silnie skonwencjonalizowana i w dodatku - o zgrozo! - z założenia lekka i przyjemna w odbiorze, jest niechętnie inscenizowana we współczesnym teatrze. Klasyk gatunku, "Wesoła wdówka" w Teatrze Muzycznym w Łodzi, wyzbyta jest zupełnie ciągot artystycznych. To rzeź dokonana przez reżysera i wykonawców, przypieczętowana ich masochistycznym zadowoleniem i owacyjnym przyjęciem przez widownię. Libretto i muzyka "Wesołej wdówki" to wdzięk, lekkość i figlarność na granicy nieprawdopodobieństwa. Pamiętać jednak trzeba, że nie samym librettem stoi spektakl! W łódzkim pokazie zabrakło wykonawców zdolnych wcielić te jakości i uscenicznić je. Piękny dziedziniec Pałacu Poznańskiego, zlokalizowany w bezpośrednim sąsiedztwie Manufaktury, stał się sceną wyda

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Hubert Michalak

Data:

05.06.2009

Temat w toku

Realizacje repertuarowe