11.12.2014 Wersja do druku

Litewski balet po polskiej kuracji

Starą niemiecką bajkę z rosyjską muzyką ożywił w Wilnie nasz Krzysztof Pastor. Litewskim widzom bardzo się to podoba - pisze Jacek Marczyński z Wilna.

Kiedy trzy lata temu został dyrektorem artystycznym zespołu w Narodowym Teatrze Opery i Baletu w Wilnie, mówił "Rzeczpospolitej": - To raczej stanowisko doradcy, a nie szefa, poszukiwali kogoś, kto ożywiłby balet artystycznie. Talentów im nie brakuje, ale atmosfera nie zachęcała tam do wysiłku. Litewscy krytycy twierdzą teraz, że są efekty pracy Polaka. Chwalą go za ożywienie repertuaru i za szukanie młodych, litewskich choreografów, którym daje szansę debiutu. A dla Krzysztofa Pastora Wilno nie jest miejscem, w którym jedynie powiela sprawdzone pomysły. Tu zadebiutował teraz jako twórca klasycznego spektaklu. Choreograficzny styl Pastora ma korzenie w klasyce, ale jako artystę interesuje go współczesność. Od pewnego czasu kusi go jednak zmierzenie się z wielką tradycją. Myśli o wprowadzeniu na warszawską scenę "Jeziora łabędziego", na razie wybrał dla Wilna inny balet z muzyką Piotra Czajkowskiego. Jest to "Dziadek do orzechów" według

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Litewski balet po polskiej kuracji

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 287

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

11.12.2014

Tematy w toku