27.06.2006 Wersja do druku

Leon, Beza i kijanki

- Nikt z nas nie pracuje tylko na siebie: to praca zespołowa, która wymaga dużej odpowiedzialności i gry do jednej bramki - mówi ELŻBIETA DONIMIRSKA, aktorka Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze, nagrodzona statuetką Leona dla najlepszej aktorki sezonu 2005/2006.

Rozmowa z Elżbietą Donimirską [na zdjęciu], aktorką Lubuskiego Teatru, nagrodzoną statuetką Leona dla najlepszej aktorki sezonu 2005/2006: Mieszka pani koło targowiska przy ul. Anieli Krzywoń. Często pani na nim bywa? - Prawie codziennie. Czy aktorzy naszego teatru są rozpoznawani np. podczas zakupów? - To zależy. Na ryneczku był np. szewc - miłośnik teatru, który rozpoznawał wszystkich aktorów. Komentował premiery, pytał, w czym nas zobaczy. Ale to raczej wyjątek. Ja przynajmniej mam takie poczucie, że nikt mnie nie rozpoznaje. Aktor na scenie, często ukryty za kostiumem, zawsze - za rolą, jest kimś innym, niż np. gdy kupuje marchewkę na straganie. Skąd wziął się w pani życiu teatr? - Mam wrażenie, że był w moim życiu od pierwszych dziecięcych zabaw po szkolne próby. Także w Technikum Mechanicznym ze specjalnością budowy maszyn w rodzinnym Szczecinie. Dyrekcja szkoły zatrudniła nawet - specjalnie dla naszej teatralnej grupy - prawdzi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Leon, Beza i kijanki

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Lubuska nr 146/24-25.06.

Autor:

Danuta Piekarska

Data:

27.06.2006