22.10.2015 Wersja do druku

Lekcje tańca u "Andre"

Do studia Andrzeja Glegolskiego trafiają nie tylko wybitni zawodowcy, lecz także kochający taniec amatorzy. Na zachodzie lekcje baletu to eleganckie hobby - pisze Katarzyna Gardzina-Kubała w Ruchu Muzycznym.

Uwielbiamy chwalić się rodakami, którym udało się przebić w wielkim świecie. Takich nazwisk jest coraz więcej, bo polscy artyści bez kompleksów podbijają światowe sceny i estrady: od instrumentalistów poczynając, na sporej grupie wokalistów kończąc. W tańcu jednak słychać o nas mniej - może dlatego, że sztuka baletowa nie cieszy się łaskami mediów, a sukcesy Polaków w renomowanych zespołach baletowych nie są tak spektakularne, jak debiut Aleksandry Kurzak w Metropolitan Opera. Mamy jednak artystę, który w baletowym świecie zrobił karierę niezwykłą. Jednym z najbardziej znanych i uwielbianych pedagogów w baletowej Mekce - Paryżu - jest Polak: Andrzej Glegolski. Spotykamy się na bulwarze Montparnasse, gdzie w roku 1974 Andrzej Glegolski miał pierwsze własne studio tańca. Łatwo zatem wyliczyć, że pracuje w Paryżu od ponad czterdziestu lat; nic dziwnego, że kelner w restauracji (w której - jak informuje mnie pan Andrzej - za swych paryskich c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nasz człowiek w Paryżu

Źródło:

Materiał nadesłany

Ruch Muzyczny nr 10/10.2015

Autor:

Katarzyna Gardzina-Kubała

Data:

22.10.2015

Tematy w toku