Logo
7.11.1998 Wersja do druku

Lęk na cztery nogi

Gustaw Herling-Grudziński przyznaje, że wielokrotnie usiłował rozgryźć tajemnicę "Przemiany". - Kafka zabija metaforyczność -wspomina polski pisarz. - Oczyszcza opowiadanie z jakichkolwiek cech przypowieści.

Być może ten sposób czytania Kafki bliższy jest naszym czasom niż tak częste objaśnianie tego opowiadania za pomocą biblijnej paraboli. Bo jeśli lęk może być normalny, to nasze stulecie uczyniło z niego bohatera literackiego. To już nie są palpitacje, globusy, egzaltacje i spazmy, to nie są śmiesznostki charakterów kobiecych i patos męskich gestów z powieści Rodziewiczówny. lecz emocja, którą można upostaciować w rekwizytach kultury masowej. Lęk jest czymś materialnym, biologicznym, zmysłowym jak thrillery Kinga i pokasłujące popielniczki ze sklepu z pamiątkami. Od pierwszych tekstów Zygmunta Freuda lek wypełzł z pokładów podświadomości człowieka i trafił na sklepowe lady. Coraz rzadziej przybiera postać wysmakowanych artystycznie archetypów i symboli. Dziś jest tak prosty jak znak drogowy czy taśma wideo z ostatnich chwil życia księżnej Diany. O tym opowiada spektakl Zbigniewa Brzozy. O wpisanej w mieszczańską kulturę akceptacji lę

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Lęk na cztery nogi

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Dolnośląska nr 262

Autor:

PL

Data:

07.11.1998

Realizacje repertuarowe