"No Bar - quasimusical" w reż. Jakuba Roszkowskiego w PWST w Krakowie. Pisze Magda Huzarska w Gazecie Krakowskiej.
Wkurzają mnie laski, które wysiadują w knajpach - mówi jedna z bohaterek sztuki "No Bar", granej na Scenie w Bramie Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie. A mnie wkurza, że młode, zdolne i pełne wdzięku aktorki, które bardzo chętnie oglądałabym na scenie w czymś, co się do oglądania nadaje, występują w spektaklu, który nie ma większego sensu. Poczynając od tekstu, a na ustawieniu świateł kończąc. I gdyby to była tylko studencka wprawka, pokazywana w szkole teatralnej, bo jej twórcy: Jakub Roszkowski - reżyseria i Maria Spiss - autorka tekstu, są studentami krakowskiej PWST, można by przejść nad tym do porządku dziennego. Jednak "No Bar" prezentowany jest na profesjonalnej scenie i tu zaczyna się problem. Aktorki Ada Fijał i Katarzyna Weredyńska siedzą na podwyższeniu, czekając na jakiegoś faceta. Nie bardzo wiadomo, kim on dla nich jest i po co ma przyjść, czy jest mężczyzną którejś z nich, czy może obydwu naraz. Nie ma to i tak większ