Logo
Recenzje

rafalturow.ski: Lalka '89. Kapitalistyczna komedia romantyczna

11.06.2026, 12:02 Wersja do druku

Lalka' 89. Kapitalistyczna komedia romantyczna Michała Walczaka i Maxa Łubieńskiego w reż. Michała Walczaka w Teatrze Rampa w Warszawie. Prze Rafał Turowski na stronie www.rafalturow.ski.

fot. Marek Zimakiewicz/ mat. teatru

Z Prusa pozostały tu przede wszystkim Warszawa i kilkoro bohaterów, połączonych z powieścią dość luźnymi, choć momentami zaskakująco pomysłowymi nićmi. Targówecka realizacja nie jest więc ani adaptacją, ani tym bardziej brykiem z Lalki. Jest natomiast – jak zwykle w przypadku Pożaru w Burdelu – nieznającą granic zabawą teatrem, literaturą, a w tym wypadku nade wszystko historią.

Oglądamy naszych bohaterów zarówno w Warszawie czasów Prusa, jak i w roku 1989. Wówczas Izabella, mieszkanka Targówka i studentka polonistyki u profesor Janion, spotyka swojego Wokulskiego. Czy okaże się wobec niego równie okrutna jak Łęcka wobec Stacha, który – przypomnijmy – chciał ze zgryzoty rzucić się pod pociąg w Skierniewicach? Mogę uspokoić: nie okaże się. Jaką rolę w tej historii odegra mgr Marzena Świrska-Wnerwińska (bo i ona, rzecz jasna, pojawia się na scenie), a jaką – jej ulubiona uczennica Apostasia? I po co zatrudniono do spektaklu specjalistę od efektów iluzjonistycznych? Oczywiście – ze względu na scenę z Geistem – choć nie tylko. (Swoją drogą: co tak bardzo przyciąga Stacha do genialnego niemieckiego wynalazcy? Czy tylko odkryty przez niego lżejszy od powietrza metal? Hi, hi). Spektakl wymaga od całego zespołu – zarówno aktorów, jak i zaplecza technicznego – żelaznej dyscypliny i perfekcyjnego „ogarnięcia”. Kilkakrotnie miałem przed oczami katastroficzną wizję, że ktoś nie zdąży ze zmianą kostiumu, nic takiego oczywiście się nie wydarza, ale samo pojawienie się tej myśli świadczy o skali przedsięwzięcia.

Całość jest fantastycznie zagrana i zaśpiewana; staję się coraz większym fanem talentu Agaty Łabno, która tym razem wciela się w Izabellę Łęcką. Bardzo dobrze wypadła debiutująca Klementyna Lamort de Gail, znana mi ze znakomitego dyplomu wyreżyserowanego przez Agatę Dudę-Gracz. Marcin Januszkiewicz stworzył interesujący portret młodego prezydenta – może dodajmy, że Trzaskowskiego, a Piotr Napierała dwa razy zasłużył na piątkę z plusem za swoje podwójne wcielenie. Zagrany przez niego Reżyser z opaską na jednym oku (sic) korzystał – jak mi się wydaje – z taryfy ździebko ulgowej i nie wiem, co o tym sądzić.

Ergo: rzecz jest dynamiczna, błyskotliwa, zagrana i zaśpiewana z ogromną energią. Patriotyczna bez zadęcia, dowcipna bez łatwizny. Do tego dochodzą znakomite kostiumy, pomysłowa scenografia, sprawna choreografia i bardzo ładnie poprowadzone światło. Po prostu dobrze się to ogląda.

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr
www.rafalturow.ski
Link do źródła

Sprawdź także