Dyrektor warszawskiego Teatru Studio Bartosz Zaczykiewicz podał się do dymisji. Jego decyzja nie wydźwignie jednak sceny z kryzysu. Teatrowi Studio potrzebny jest ktoś, kto podniesie go z kolan. W medialnych spekulacjach pojawił się Krzysztof Majchrzak. Powie ktoś, że to rozwiązanie fatalne, bo Majchrzak furiat, zaraz poróżni ze sobą i tak rozbity już zespół. Myślę zupełnie inaczej, pomysł z Majchrzakiem całkiem mi się podoba - pisze Jacek Wakar w Dzienniku Gazecie Prawnej.
Teraz potrzebny jest ktoś z czytelną wizją tego miejsca i poparciem zespołu. I ze dwa lata spokoju wokół Studia. Bez tego może być jeszcze gorzej. Klęskę Bartosza Zaczykiewicza w warszawskim Studiu odebrałem ze smutkiem. Jako dyrektor opolskiego Teatru im. Kochanowskiego zbudował on przecież jeden z najlepszych zespołów teatralnych w kraju, ugruntowany sukcesami licznych spektakli, żeby wymienić tylko "Matkę Joannę od Aniołów" i "Baala" Marka Fiedora. Na grząski stołeczny grunt jednak opolskich wzorców przenieść nie zdołał. Nie chcę rozsądzać, czy odejście Zaczykiewicza jest tylko jego winą. Wiem, że wokół dawnej sceny Józefa Szajny i Jerzego Grzegorzewskiego od dawna nie działo się dobrze. Sam, jeszcze przed Zaczykiewiczem, widziałem przedstawienia z aktorami, którzy w oczach mieli pewność klapy. Nowy szef Studia stanie więc przed zadaniem karkołomnym - z pogranicza psychologii i magii. Na nowo będzie musiał przekonać ten zespół o jeg