EN
26.11.2015 Wersja do druku

Kto szybko zaczyna, szybciej kończy

- Nie jestem zahipnotyzowana ideą ograniczania się do jednej dyscypliny i specjalizacji. W ogóle myślę, że sztywne oddzielanie dyscyplin szkodzi sztuce. Ja mam tak, że patrzę po prostu na to, co teraz mnie porusza, i sprawdzam, w jakiej formie to zadziała - mówi reżyserka Anna Karasińska w rozmowie z Arkadiuszem Gruszczyńskim w Dwutygodniku.

Arkadiusz Gruszczyński: Nie miałaś za bardzo do czynienia z teatrem, prawda? Anna Karasińska: Jestem po szkole filmowej, jeśli o to pytasz. Studiowałaś reżyserię? - Tak. I to było super. Nie jest tak, jak wszyscy przypuszczają, że próbuję w teatrze, bo w filmie mi nie poszło. Poszło spoko i mam do tej pory sporo propozycji. To dlaczego z nich dotąd nie skorzystałaś? - Przez kilka lat po szkole potrzebowałam przerwy. Intensywnie pracowałam twórczo, ale w domu. Nie chciałam i nie mogłam zrealizować żadnego ze swoich projektów. Dlaczego? - Musiałam pobyć z boku. Żeby obserwować? - Nie. Odbywał się we mnie bardzo ważny wewnętrzny proces i czułam, że nie wolno temu przeszkadzać. Gdybym była bardziej zaangażowana w świat zewnętrzny, nie miałabym przestrzeni na taką totalną pracę i rewolucję w rozwoju wewnętrznym, duchowym. I co się takiego stało, że postanowiłaś zacząć pracować? - Pewien etap tego procesu się zakończ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kto szybko zaczyna, szybciej kończy

Źródło:

Materiał nadesłany

Dwutygodnik nr 172/11.2015

Autor:

Arkadiusz Gruszczyński

Data:

26.11.2015

Realizacje repertuarowe