28.01.2013 Wersja do druku

Kto komu zatańczy w Bytomiu?

Nie powinno się deklarować chęci ratowania i jednocześnie robić coś, co niesie upadek. Niech do serca wezmą to radni w Bytomiu, którzy dziś mają podjąć decyzję w sprawie przyszłości Śląskiego Teatru Tańca - pisze Witold Gałązka w Gazecie Wyborczej - Katowice.

O gustach się nie dyskutuje, więc nie będę rozstrzygał, czy rację mają ci radni Bytomia, którzy podczas obrad komisji rozwoju miasta proponowali, żeby tancerze zadłużonej placówki zarabiali na utrzymanie jako cheerleaderki na meczach Polonii, i śmiali się, że miastu nie potrzeba "Murzinów, kerzy tyrajom po scynie", czy może ci, dla których rechot kolegów był dowodem prymitywizmu i upadku obyczajów. Chodzi mi wyłącznie o czystość intencji i styl, w jakim prezydent Damian Bartyla załatwia problem Śląskiego Teatru Tańca - pierwszą ważną sprawę pod swoimi rządami. Działania Bartyli dla jednych są słuszne, dla innych żałosne. Moim zdaniem nie są uczciwe, bo choć on i jego urzędnicy zapewniają, że chcą ratować placówkę, to kolejne kroki stoją z tymi deklaracjami w sprzeczności. Władze Bytomia zachowują się tak, jakby chętnie pozbyły się kłopotu, jakim jest utrzymywanie teatru, ale wciąż chyba boją się odpowiedzialności za t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kto komu zatańczy w Bytomiu?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Katowice nr 23

Autor:

Witold Gałązka

Data:

28.01.2013

Tematy w toku