„Dwoje na zakręcie” Flavi Coste w reż. Tomasza Sapryka Wydziału Produkcji Karol Bytner w Małej Warszawie. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.
Scena Małej Warszawy stała się miejscem brawurowej komedii wyreżyserowanej przez Tomasza Sapryka, która w przewrotny sposób porusza tematykę małżeńskiego kryzysu. „Dwoje na zakręcie” łączy humor z refleksją o wieloletnich związkach, a jego siła tkwi w dynamicznej reżyserii i popisowych rolach Katarzyny Herman i Bartłomieja Topy. Widowisko Wydziału Produkcji jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, szczególnie pod względem aktorstwa.
Główni bohaterowie, małżonkowie z niemal trzydziestoletnim stażem, utknęli w pętli nieustannych kłótni i frustracji. Ich życie to chaos pełen niekończących się sprzeczek i zaniedbanych obowiązków domowych – szpilki bohaterki wypadają z każdej szafy, lodówka świeci pustkami, a jedyną formą żywienia staje się sushi zamawiane z restauracji pod domem. W tym emocjonalnym zamieszaniu pojawia się tajemniczy sąsiad (Karol Dziuba), który postanawia przejąć rolę mediatora. Jego interwencja uruchamia serię nieoczekiwanych wydarzeń, które wywracają życie bohaterów do góry nogami.
Bartłomiej Topa kreuje postać męża balansującego między cynizmem a skrywanym zmęczeniem. Jego bohater nie potrafi pogodzić się z małżeńską rutyną i wciąż tęskni za bliskością. Trumna, która pojawia się na scenie, staje się nie tylko komediowym symbolem stagnacji ich relacji, ale także absurdalnym elementem wprowadzającym dodatkowy ładunek humoru. Pojawia się w momentach szczególnego napięcia, zwłaszcza gdy bohaterowie, pogrążeni w swoich kłótniach i wzajemnych pretensjach, dochodzą do punktu, w którym ich frustracja sięga zenitu – jednocześnie podkreśla groteskowy charakter małżeńskich perypetii, będąc sprytnym połączeniem powagi zawodu męża – prowadzącego zakład pogrzebowy – z osobistymi dramatami bohaterów.
Katarzyna Herman gra impulsywną, pełną pasji kobietę, której emocjonalny chaos pojawiający się w nieustannych zmianach nastrojów bohaterki, nadaje spektaklowi wyjątkowy rytm. Każda zmiana jej emocji – od złości, przez frustrację, aż po chwilowe czułości – znakomicie napędza akcję i sprawia, że widz nigdy nie wie, czego się spodziewać. Jej błyskotliwe riposty i ekspresyjna mimika tworzą postać pełną energii, która nie tylko generuje komizm, ale również ujawnia tęsknotę za dawną czułością. Żywiołowość aktorskich zachowań świetnie kontrastuje z pojawiającą się w kilku sytuacjach melancholią partnera.
Reżyser Tomasz Sapryk zręcznie łączy konwencje komedii i dramatu, prowadząc widza przez meandry codziennych frustracji i absurdów życia we dwoje. Zbudowane napięcie między bohaterami przeplata momenty wybuchów emocji z chwilami refleksji. Pojawiające się w tle francuskie piosenki budują klimat lekkości i niedopowiedzenia.
„Dwoje na zakręcie” to nie tylko doskonała rozrywka, ale także opowieść o kompromisach, pragnieniach i tym, co zostaje, gdy opadnie kurz codziennych sprzeczek. To spektakl, który bawi, ale i zmusza do zastanowienia się nad naturą związków i międzyludzkich relacji. Warto przekonać się, kto w tej grze pozorów okaże się prawdziwym terapeutą.