08.04.2014 Wersja do druku

Kryterium wybitności zostawiłem w szatni

- To jest festiwal dla Warszawy, dla publiczności która chce zobaczyć co ciekawego wydarzyło się w polskim teatrze. Także te rzeczy, o których było głośno, z różnych powodów - mówi Zdzisław Pietrasik, kurator 34. Warszawskich Spotkań Teatralnych.

Lidia Raś: Kurator 34. Warszawskich Spotkań teatralnych to brzmi dumnie. Czuje Pan ciężar odpowiedzialności? Zdzisław Pietrasik, redaktor "Polityki", kurator 34. WST: Określenie "kurator" jest niezwykle dostojne, nie ja je wymyśliłem. Ale selekcjoner byłoby jeszcze mniej fortunne, za bardzo kojarzy się z kadrą piłkarską. Po prostu wykonałem powierzone mi zadanie, wybrałem 8 spektakli na 34. WST. Starałem się oglądać je poza premierami i poza festiwalami, tak by nie wybierać spośród już wybranych, choć oczywiście byłem na bydgoskim Festiwalu Prapremier i krakowskiej Boskiej Komedii. Najciekawiej było jednak wtedy, kiedy jechałem na normalny, któryś tam z kolei spektakl, siadałem na widowni między zwykłymi, czyli najważniejszymi widzami. To podróżowanie było dla mnie wielką, niezapomnianą przygodą artystyczną, lecz także przeżyciem egzystencjalnym. Byłem sam. Inne przeglądy przygotowują zespoły jurorów, natomiast ja byłem zdany tylko

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zdzisław Pietrasik: Na WST szukałem spektakli ciekawych. Kryterium wybitności zostawiłem w szatni

Źródło:

Materiał nadesłany

www.polskatimes.pl

Autor:

Lidia Raś

Data:

08.04.2014