48. Festiwal im Jana Kiepury w Krynicy Zdroju podsumowuje Monika Partyk w Ruchu Muzycznym.
Festiwale kurortowe rządzą się własnymi prawami. To nie miejsce dla artystycznych eksperymentów i nowatorskich konceptów. To pole dla rozrywki (oby na wysokim) poziomie i dla popularyzacji kultury muzycznej. Czy można zatem wyobrazić sobie lepszego patrona niż Jan Kiepura? Obrano go w roku 1967 dla festiwalu w Krynicy-Zdroju, który zawsze starał się łączyć - choć w zmiennych proporcjach - kulturalne wszerz i wzwyż. Po zawirowaniach, niesnaskach i dwuletniej dyrekcji Alicji Węgorzewskiej, ster 48. Festiwalu im. Jana Kiepury powierzono po raz pierwszy Operze Krakowskiej, której udział w imprezie był dotąd niemal symboliczny. Propozycja padła w marcu - zatem czasu na przygotowania było mało. Opera zaproponowała głównie własnych wykonawców i sprawdzony repertuar. Trafionym pomysłem (sądząc po frekwencji) okazały się "hejnały Kiepurowskie", pretendujące do dźwiękowego symbolu festiwalu. Go dzień w południe z muszli koncertowej przy Deptaku rozlegał