"Król Lear" w reż. Cezarijusa Graužinisa w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu. Pisze Katarzyna Kamińska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.
Litewski reżyser Cezarijus Graužinis rozmontowuje świat Szekspirowskiego "Króla Leara", by wyciągnąć na światło dzienne jego ubytki, marność i wszechogarniający brak nadziei. Od pierwszych sekund spektaklu w powietrzu czuć napięcie. Nie chodzi tu jednak o zewnętrzne zagrożenie, atak obcych wojsk czy klęskę żywiołową, ale o wewnętrzne życie środowiska Leara i jego podwładnych. Być może także chodzi jedynie o urojenia tytułowego króla, bo oniryczne, dalekie od realizmu przedstawienie ani na moment nie pozwala nam utożsamić się z którymkolwiek z bohaterów. Córki Leara, bełkocząc swoje kwestie, przypominają bezduszne kukły, zaś Gloucester i jego synowie to pokraczne postaci rodem z niemych filmów lat 20. Jedynie Lear - małomówny, wylękniony i słaby - zdaje się przejawiać ludzkie odruchy. .Graužinis krok po kroku odkrywa przed widzem kolejne warstwy dramatu Szekspira, który interpretuje nie w kontekście polityki czy socjologii, ale