Spektakl muzyczny "Kofta" w warszawskim teatrze Buffo przypomina znikomą część fascynującego dorobku artysty. Ogląda się go z zainteresowaniem, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że zrobiony został w pośpiechu i nie wyrasta ponad typową składankę. Twórcy widowiska musieli zdawać sobie sprawę, że piosenki, które chcą przypomnieć, pozostały w pamięci także dzięki znakomitej interpretacji. W Teatrze Buffo konfrontacja z prawykonaniami wypadła nie najlepiej. Zaledwie kilka potrafi zatrzymać uwagę. Tak jest choćby z "Wołaniem Eurydyki" w wykonaniu Katarzyny Łaski czy poruszającej "Samby przed rozstaniem", z którą zmierzyła się Edyta Jungowska. Damian Aleksander, świetny wokalista Teatru Muzycznego Roma i zwycięzca telewizyjnego Idola, w tym spektaklu czuł się zagubiony, zaś Olga Bończyk oraz Wojciech Wysocki nie zdołali wznieść się ponad poprawność. Mocnym akcentem widowiska "Kofta" okazała się natomiast para tancerzy - Ramona Nagabczynska
Tytuł oryginalny
Kreślone w pośpiechu
Źródło:
Materiał nadesłany
Rzeczpospolita nr 222