Wciąż świetny wygląd, świetną sylwetkę i niemal młodzieńczy ruch zaprezentował Wojciech Gąssowski, który był wczoraj gościem Niny Repetowskiej jako kolejny "człowiek estrady".
Piszę o zewnętrznych walorach, jako że o śpiewie niczego powiedzieć nie potrafię, słuchaliśmy bowiem pełnego playbacku, czyli wokalu także odtwarzanego z płyty. W taki sposób przypomniał nam piosenkarz swoje przeboje - od najdawniejszego "Zielone wzgórza nad Soliną" po piosenkę z serialu "M jak miłość". Był także oczywiście sentymentalny utwór "Gdzie się podziały tamte prywatki", i przeboje Presleya oraz szalone rock and rolle rodzime. Ot - na godzinkę z kawałkiem. Już na żywo wspominał piosenkarz swe początki, gdy zrezygnował z ciągu dalszego egzaminów na AWF, by startować, z powodzeniem, jak wiemy, w szczecińskim festiwalu młodych talentów. Potem byli Czerwono-Czarni z Karin Stanek, Heleną Majdaniec i Michajem Burano, kolejne zespoły, w tym hardrockowy Test, kariera solowa. Na koniec, niejako zamiast bisu, którego domagała się publiczność, piosenkarz wyznał, iż ma do Krakowa wielki sentyment, gdyż ongiś przez rok był uczniem