Anna Dymna, znana aktorka, prezes Fundacji "Mimo Wszystko" o informacji, że działacze Prawa i Sprawiedliwości wymieniają jej nazwisko jako kandydatki tej partii na prezydenta Krakowa.
Wiedziała Pani, że w PiS pojawił się taki pomysł? - Nie. Nie wiedziałam. Smutne jest to, że nikt o tym ze mną nie rozmawiał, a używa mojego nazwiska. Myślę, że po prostu ludzie przestali się szanować. To przecież nic złego, że ktoś wymyślił sobie, by Dymna, aktorka, została prezydentem, ale podawanie takiej informacji do prasy bez mojej wiedzy jest przykre i może mieć dla mnie poważne konsekwencje. Jako prezes fundacji muszę być całkowicie apolityczna. To chyba oczywiste. Niestety, u nas w Polsce ludzie nie biorą odpowiedzialności za słowa. Ktoś, kto mówi publicznie: "Niektórzy twierdzą, że naszym kandydatem powinna być kobieta, np. Anna Dymna" powinien zapytać, co ja na ten temat myślę. Przed każdymi wyborami mam podobne problemy. Padają różne propozycje, a ja niezmiennie odmawiam, bo nie mogę i nie chcę się mieszać do polityki. Mówiłam już o tym wielokrotnie. Wcześniej miała Pani propozycję, aby była posłanką z listy Plat