12.02.2013 Wersja do druku

Kraków. Jerzy Stuhr o abdykacji Benedykta XVI

No bez przerwy dostaję SMS-y, żeśmy proroczy film zrobili. - To wielka odwaga i siła człowieka, a słabość instytucji - mówi o dzisiejszej decyzji Benedykta XVI Jerzy Stuhr w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Stuhr zagrał w filmie "Habemus papam" [na zdjęciu] rzecznika Watykanu, który ma problem, bo wybrany wbrew własnej woli przez konklawe nowy papież czuje się niegodny objęcia urzędu i zamiast przywitać tysiące wiernych, ucieka z Watykanu. Bohaterem filmu sprzed niespełna dwóch lat ("Habemus papam" w reż. Nanniego Morettiego) jest pogrążony w depresji, cierpiący z powodu samotności papież (w tej roli Michel Piccoli), który wolałby grać w sztukach Czechowa, niż stać na czele Kościoła. Gazeta.pl: Dziś, po ogłoszeniu abdykacji Benedykta XVI, ta fabuła - mieszanka komedii, dramatu i religijnej refleksji - wydaje się dotykać całkiem realnych problemów. Jerzy Stuhr: Śledzę komentarze i dochodzę do wniosku, że ta decyzja jest konsekwencją kryzysu Kościoła, a nasz film też po trosze o tym opowiadał. Ciężar odpowiedzialności głowy Kościoła jest zbyt duży i może zaowocować tym, że ktoś się nie czuje na siłach go dźwigać. Również filmo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jerzy Stuhr o abdykacji Benedykta XVI: No bez przerwy dostaję SMS-y, żeśmy proroczy film zrobili

Źródło:

Materiał nadesłany

www.gazeta.pl

Autor:

jagor

Data:

12.02.2013

Tematy w toku