Publiczność ich uwielbia, ponieważ dzielą się z nią swoimi najpiękniejszymi uczuciami.
Aneta Zadroga: Co było dla ciebie bodźcem do rozpoczęcia pracy z tancerzami dziesięć lat temu? Eryk Makohon, założyciel i choreograf Teatru Tańca GRUPAboso: Kiedyś większość tych osób, które tworzą Teatr Tańca GRUPAboso, zajmowała się tańcem towarzyskim, a ja byłem ich trenerem. Szukałem wówczas nowych technik mogących rozwinąć ich w tym, co robią. Uznałem, że teatr i taniec współczesny to dziedziny, które ich wzbogacą, i nie pomyliłem się. Okazało się jednak, że to, co miało być wzbogaceniem, stało się tak wielką pasją, że oderwało nas od tego, co robiliśmy na początku. Co jest w tańcu na scenie najważniejsze? - Impuls wynikający z emocji. Chodzi o to, żeby nasz taniec nie był tylko machaniem nogami. A żeby tak się stało, w tańcu powinna być zawarta prawda. Wynika ona z tego, że tancerz najpierw musi mieć motywację do ruchu, a dopiero później następuje ruch. Wtedy jest to prawdziwe. Jeśli tego elementu brakuje,