04.03.2008 Wersja do druku

Kraków. Barszczewska gawędziła w Nowej Hucie

Jakaż ona ładna! Z profilu i en face. Atuty urody, tzw. warunków zewnętrznych, świetna sylwetka desygnowały ją od razu do miana amantki. Grażyna Barszczewska takie role grywała, ale nie tylko.

Na przykład jeszcze w czasie studiów w Krakowie - bo relegowano ją (?) ze szkoły warszawskiej - wystąpiła jako Łatka (w roli raczej dla Solskiego...) w dyplomowym przedstawieniu "Dożywocia". Przypomina to po trosze przypadek francuskiej aktorki Marion Cotillard, która odbierając Oscara, zaskoczyła publiczność urodą i młodością, pobrzydzona i postarzona na ekranie jako Edith Piaf. Pani Grażyna okazała się aktorką wszechstronną - nie tylko liryczną, ale i dramatyczną, nie tylko dramatyczną, ale i komediową. Sama uważa się za aktorkę charakterystyczną i tak zaprezentowała się na scenie, w filmie (m.in. "Wszystko co najważniejsze" i parę pozycji zagranicznych), w radiu, telewizji i kabarecie. Tę aktywność zawodową trzeba jeszcze uzupełnić wydaniem płyty "Rozdane pocałunki", reportażami z podróży filmowych, felietonami w prasie i magazynach. No dobrze, ale jak zaprezentowała się osobiście w bezpośrednim, znakomitym kontakcie z publicznoś

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pod urokiem pani B.

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 53/03.03.08

Autor:

Władysław Cybulski

Data:

04.03.2008