– To było miejsce szczególne. Znam je od trzydziestu lat i nie wyobrażam sobie, że przestanie funkcjonować w taki sposób, jak działało przez niemal pół wieku, gdy było krakowskim salonem – mówi Andrzej Giza o rezydencji Elżbiety i Krzysztofa Pendereckich. Obecny prezes Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena podjął działania utworzenia w domu kompozytora na Woli Justowskiej miejsca przeznaczonego dla rezydencji artystycznych, koncertów i spotkań.
– Chciałbym, by było to coś w rodzaju salonu krakowskiego, bo tym krakowska rezydencja państwa Pendereckich była przez pięć dekad. Bywali tu wielcy artyści, liderzy opinii. To miejsce, w którym chociażby Andrzej Wajda kolaudował „Katyń” – mówi Andrzej Giza. – Powinno nadal żyć i upamiętniać dziedzictwo Pendereckich. Chcę do tego doprowadzić.
W domu Pendereckich na Woli Justowskiej mieścił się m.in. gabinet kompozytora i biuro Elżbiety Pendereckiej. Pięknie utrzymany ogród stworzony przez Krzysztofa Pendereckiego latem mógłby być plenerem dla koncertów Sinfonietty Cracovii.
Jak wspomina wieloletni współpracownik Elżbiety Pendereckiej i obecny prezes prowadzonego przez żonę kompozytora Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, gdy narodził się pomysł powołania orkiestry Sinfonietta Varsovia Waldemar Dąbrowski i Franciszek Wybrańczyk uznali, że jej dyrektorem powinien być jeden z najbardziej pożądanych wówczas muzyków na świecie Yehudi Menuhin. Kiedy udało się artystę nakłonić do przyjazdu do Polski to Elżbietę Penderecka poproszono o podjęcie go.
– Ten dom słynął z wielkich przyjęć, gdzie mieszał się świat kultury, biznesu, nauki. W 1984 roku pani Penderecka również podjęła się ugoszczenia Yehudi Menuhina. Muzyk był tak oczarowany tym przyjęciem, że zdecydował się przyjąć propozycję Sinfonietty Varsovii – opowiada Andrzej Giza.
Stworzeniem takiego miejsca w Krakowie są zainteresowane władze miasta i województwa, a także instytucje spoza Krakowa, jak. np. Instytut Adama Mickiewicza organizujący rezydencje artystyczne, na które do Polski przyjeżdżają znani artyści – willa Pendereckich mogłaby służyć do tego, by mogli się tu zatrzymać i pracować. Podobne przeznaczenie zyskało m.in. mieszkanie Wisławy Szymborskiej, w którym dziś mają miejsce rezydencje literackie.
Jak wyjaśnia prezes Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena obecnie trwają intensywne konsultacje z wieloma środowiskami oraz spadkobiercami Pendereckich w kwestii powołania takiego miejsca, którym miałoby zarządzać i utrzymywać je Stowarzyszenie powołane przez Elżbietę Penderecką.
– Jestem po bardzo udanych rozmowach z Urzędem Miasta i Urzędem Marszałkowskim – dodaje Andrzej Giza. – Wszyscy z ogromnym entuzjazmem podchodzą do tego pomysłu więc mam nadzieję, że w niedługim czasie to miejsce będzie żyło.