02.11.2016 Wersja do druku

Kraj. Baletowa komedia z dożynkami w tle

"Jasny Potok" - jak i inne dzieła Szostakowicza naznaczone piętnem socrealizmu - nie miał łatwego żywota. Przywrócony w 2003 roku moskiewskiej scenie, okazuje się beztroską komedią, obfitującą w zwariowane przebieranki i mnóstwo tańca. Spektakl z Teatru Bolszoj, transmitowany na cały świat w 2012 roku, będzie można ponownie obejrzeć w polskich kinach 6 listopada.

Mało kto wie, że Szostakowicz, zanim zdecydował się tworzyć dla baletu, poznał sztukę tańca od podszewki - jako akompaniator na próbach. W momencie pisania "Jasnego Potoku" był więc doświadczonym kompozytorem baletowym, choć trochę niefortunnym: pierwszy jego balet, "Złoty Wiek", wystawiony w 1930 roku, wytrzymał na scenie ledwo 12 spektakli i został zdjęty przez cenzurę, a drugi - "Śruba" (industrialny, który rozpoczął współpracę kompozytora z choreografem Fiodorem Łopuchowem) - usunięto z afisza zaraz po prapremierze. W "Jasnym Potoku" Szostakowicz postanowił odejść od "dram-baletu", który miałby na poważnie opowiadać o sowieckiej rzeczywistości, i stworzyć coś służącego czystej rozrywce: dzieło, w którym taniec będzie pojawiał się w scenach naturalnie do tańca nawiązujących, a muzyka także będzie miała głównie walor rozrywkowy i taneczny. Stąd w libretcie połączenie dwóch sfer i dwóch rodzajów tańca: ludowych pląsów k

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Data:

02.11.2016

Tematy w toku