- Ja mam swoją receptę - żadnej reklamy, żadnych sitcomów, seriali i schlebiania maluczkim. Dla mnie świątynią jest teatr. Mam satysfakcję, gdy zrobię dobrze rolę i w swoim poczuciu jestem spełniona. Nic więcej mi nie trzeba - mówią BARBARA LUBOS-ŚWIĘS i ARTUR ŚWIĘS, aktorzy Teatru Śląskiego w Katowicach.
Niedoceniany przez lata teatr w Sosnowcu wyrósł do pierwszej sceny tego województwa, jak mówią niektórzy, że wspomnę tylko realizację sztuk Gombrowicza, a Teatr Śląski od lat nie ma za dobrej passy i nie przedstawia spektakli, które by z jednej strony rzuciły krytyków na kolana, a z drugiej waliłaby na te spektakle publiczność drzwiami i oknami. - Passa Teatru Śląskiego bardzo ewoluuje. Było faktycznie kilka lat nieszczególnych, a może tylko dyskusyjnych, ale myślę, że czas tego teatru nadchodzi. Jesteśmy w trakcie budowania, a budowanie, szczególnie na początku, to jest rzecz trudna. Część rzeczy się udaje, część nie, część jest eksperymentami, które szybko znikają, ale to wszystko jest wielkim ryzykiem, które może się w przyszłości opłacić. Jeżeli nie będziemy podejmować tego ryzyka, jeżeli będziemy podlizywać się widzom, to wtedy nie osiągniemy niczego na dłuższą metę. I dlatego nasz teatr niebawem będzie miał swoje wspan