01.06.1999 Wersja do druku

Konrad Swinarski i grupa St-53

Historia grupy St-53 rozpoczęła się w 1953 roku w Katowicach, przemianowanych wtedy, zaraz po śmierci Stalina, na Stalinogród. Nazwę grupy można odczytywać jako aluzję do pierwszych liter nowej nazwy miasta, przede wszystkim jednak chodziło o nawiązanie do nazwiska znakomitego malarza, Władysława Strzemińskiego. Jego uczniem w PWSSP w Łodzi był wówczas Konrad Swinarski.
To on zapoznał swoich katowickich kolegów z poglądami Strzemińskiego, zwłaszcza z "Teorią widzenia".
Zalążek grupy St-53 stworzyli studenci filii Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, m.in. Klaudiusz Jędrusik, Sylwester Wieczorek, Waldemar Świerzy. Dołączyła do nich Urszula Broll-Urbanowicz, adresatka publikowanych w tym numerze listów Swinarskiego, i sam Swinarski. Urszula Broll-Urbanowicz pochodzi ze Śląska, jej ojcem był Polak z Zabrza, matka wywodziła się ze zgermanizowanej rodziny o śląskich korzeniach. Artystka do dziś uprawia malarstwo, od wielu lat inspirowane buddyzmem; miała wiele wystaw. W 1967 roku założyła, m.in. z Henrykiem Wańkiem, Andrzejem Urbanowiczem, Antonim Halorem i Zygmuntem Stuchlikiem grupę Oneiron. Mieszka w Przesiekach w jeleniogórskiem, wraz ze swoim buddyjskim nauczycielem.
Urszula Broll-Urbanowicz, udostępniając nam listy Konrada Swinarskiego, dołączyła do nich relację o powstaniu i działalności grupy St-53. Oto obszerne fragmenty:

Historia tej grupy rozpoczęła się w malutkiej uczelni przy ulicy Kościuszki w Katowicach. [...] była to willa, która poprzednio należała do jakiejś ambasady czy konsulatu. Już w swojej przestrzeni miała coś familijnego. Studentów było niewielu. [...] Dwa lata wyżej studiował Klaudiusz Jędrusik. Nie pamiętam, kiedy i jak się to stało, ale zaczęłam systematycznie przebywać z ludźmi z jego roku. Klaudiusz, Świerzy, Napieralski i Sylwester Wieczorek swoim stylem ubierania się - chodzili w kapeluszach - a także gitarą i winem próbowali wsączyć leciutkie opary zgniłego zachodniego formalizmu w śmiertelną powagę realizmu socjalistycznego. I choć dawki te były delikatne, czułam się nimi oszołomiona i jakby przeniesiona w inny wymiar. Pamiętam, jakim objawieniem był dla mnie Turgieniew, którego opowiadania pożyczył mi któregoś dnia Klaudiusz. W tym czasie zostałam wciągnięta do grupy zarobkowej, w której poznałam Zdzicha Stanka, Tadeusza Ślim

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Konrad Swinarski i grupa St-53

Źródło:

Materiał nadesłany

"Teatr" nr 6

Autor:

Opracował Janusz Majcherek

Data:

01.06.1999