"Panakeia" Ewy Chmielewskiej w reż. Ewy Chmielewskiej Stowarzyszenia Sztuka Kultury w Gryfinie. Pisze Joanna Targoń, członek Komisji Artystycznej XXI Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.
Te dwie osoby to Ewa Chmielewska i Dominik Smaruj, aktorzy szczecińskiego offowego Teatru Nowego (nie jest to Teatr Nowy, ale Teatr Nowego, dawniej Teatr Na Chwilę). Ewa Chmielewska jest nie tylko aktorką, ale też autorką "Panakei". Spektakl jest skromny - do pokazania "Panakei" wystarczy kawałek podłogi, nie ma tu dekoracji ani rekwizytów; ważne są światła, no i przede wszystkim aktorzy: Ewa Chmielewska, drobna dziewczyna o wyglądzie nastolatki i Dominik Smaruj, facet duży i barczysty. "Panakeia" zaczyna się sceną jak z horroru o okrutnych dzieciach: Chmielewska rozmawia z Bogiem, zwierzając się mu (i widzom) ze złych uczynków: od wyrwania skrzydełek i trąbki komarowi, przez wydłubanie oka zezowatemu koledze, po doprowadzenie babci do śmierci (w czym pomógł jej diabeł). Dziewczyna jest miła, uważa, że właściwie zrobiła niektórym z ofiar przysługę, bo babcia chciała umrzeć, a koledze wydłubała zezujące oko. Na to odzywa się Bóg, dotyka głow