01.08.1962 Wersja do druku

KONFRONTACJE: DURRENMATT Z WARIACJAMI

Po warszawskim przedstawieniu "Fran­ka V" odezwały się głosy, że to zła sztuka. Opinie te, świadczące o zacietrzewieniu, wynikają z czysto literackiego podejścia do tekstu dramatycznego. Ich wyraziciele zareagowali wyłącznie na słowo dobiega­jące ze sceny, nie zareagowali na obrazy teatralne - mówiliby wtedy, że im się to czy owo w przedstawieniu podoba lub nie podoba - i nie dostrzegli możliwości, jakie otwiera przed teatrem dramaturg, będący nie tylko autorem tekstu ale całej konstrukcji widowiska. "Frank V" mniej niż wszystkie poprzednie sztuki Durrenmatta upoważnia do traktowania go po książko­wemu. Jest całkowicie "do zrobienia" przez reżysera. Durrenmatt określa wprawdzie swoim stylem ogólny kierunek insceniza­cji, ale w gruncie rzeczy "Frank V" jest luźną propozycją teatralną. A to jeszcze nie jest synonimem "złej sztuki". Nawia­sem mówiąc Durrenmatt ma u nas spe­cjalne szczęście. W 1958 roku po premie­rze Wizyty starszej pani, o któ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog nr 8

Autor:

Elżbieta Wysińska

Data:

01.08.1962

Realizacje repertuarowe