07.01.1995 Wersja do druku

Koncert świętego Owidiusza

Jarmarczny spryciarz chciał mieć orkiestrę złożoną ze ślepców zgarniętych z przytułku; któż wymyśli lepszą atrakcję? Tymczasem w ślepych muzykach, gonionych jak tresowane małpki, budzą się człowiecze cechy: godność, ambicja, namiętności - i koniec musi być tragiczny. Prostą i piękną teatralną przypowieść współczesnego hiszpańskiego dramatopisarza Antonia Buero Vallejo (jego sztukę "Gdy rozum śpi" robił kiedyś w Warszawie Wajda z Łomnickim, a ostatnio przypomniała ją telewizja) Adolf Weltschek poprowadził w jeleniogórskim teatrze delikatnie i subtelnie: w ażurowych dekoracjach, w ściszonym, powściągliwym tonie dialogów. Nagłe forte skrzypiec wśród tego ściszenia jest znakiem morderstwa. Czegoś jednak zabrakło - może reżyserskiej precyzji, może sprawnego operowania środkami aktorskimi - i subtelność zmieniła się w bezsilność. Szkoda. Zespołowa gra grupy ślepców warta wielu pochwał; o młodych aktorach z Jeleniej Góry Pi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Koncert świętego Owidiusza

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 1

Data:

07.01.1995

Realizacje repertuarowe