15.07.2011 Wersja do druku

Komput z jabłek

- Pomysł, abym zagrała Ćwierczakiewiczową, był najbardziej szaloną propozycją, jaką otrzymałam w życiu zawodowym. Szalona była też idea, aby robić spektakl z rozpisanej na głosy książki kucharskiej - mówi Wanda Neumann, aktorka Teatru Wybrzeże, odtwórczyni roli Lucyny Ćwierczakiewiczowej w spektaklu "365 obiadów albo rewia stołowa"

Gabriela Pewińska: Umie Pani gotować zupę rakową? Wanda Nemann: ...a zółwiową? Dobrze, że nie musiała Pani prezentować takich umiejętności na scenie! - Żeby zagrać najsłynniejszą polską kucharkę, na szczęście nie trzeba umieć gotować tego, co ona gotowała... Gdy w 2001 roku dostała Pani propozycję zagrania Lucyny Ćwierczakiewiczowej, jak wiele wiedziała Pani o niej? - Moja wiedza opierała się właściwie na plotce, która zdominowała społeczny wizerunek tej postaci. Byłam święcie przekonana, ze nazywa się ona "Ćwierciakiewiczowa", a nie Ćwierczakiewiczowa. A tak ją przezywali warszawscy literaci, mając na uwadze jej legendarne skąpstwo. Niestety, przezwisko utrwaliło się na dobre do dziś... - W wyobraźni jawiła mi się jako osoba arogancka, zadufana w sobie, taka "baba z wałkiem", która zjadła wszystkie rozumy i chce siłą zapędzić wszystkie kobiety do kuchni, uważając, że tam jest ich miejsce. Uważa Pani, że kobiety ź

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Komput z jabłek

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Bałtycki online

Autor:

Gabriela Pewińska

Data:

15.07.2011