Może nie musimy wcale rezygnować z artystów i z kultury? Może wystarczy zrezygnować wreszcie z niekompetentnych decydentów, urzędników i dyrektorów? - pisze Michał Centkowski w felietonie dla e-teatru.
Co jakiś czas władza wypuszcza w niebo balonik próbny pt. "urynkowienie tudzież prywatyzacja sektora kultury" (w tym teatrów publicznych), zapewne po to jedynie, by zobaczyć, czy środowisko skretyniało już do tego stopnia, by się na tego rodzaju zamysł zgodzić. Ostatnio myśl ta uwiodła dyrektora wydziału kultury Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego p. Markiela. I choć w obliczu częstych problemów finansowych instytucji kultury zawsze znajdzie się kilku "wizjonerów" marzących o radach nadzorczych "swoich" spółek rozrywkowych, pełnych magnatów naftowych, sypiących petrodolarami z rękawa, szczęśliwie większość ludzi zdaje się wciąż jeszcze dostrzegać oczywistość - że ani Opera Krakowska pod wodzą pana Nowaka nie przypomina Metropolitan, ani też, polski kapitalista wciąż jeszcze nie przypomina hojnie dotującego kulturę mecenasa Rockefellera. Oczywiście, pojawiają się apologeci prywatyzacji kultury. Eksperci ekonomiczni stają się ekspe