21.09.2011 Wersja do druku

Kolorowa skorupka

Mam nieodparte wrażenie, że przyjęta konwencja musicalu działa jak bufor - pozwala na niefrasobliwe myślenie, że można sobie odpuścić, skoro to muzyka jest najważniejsza - o spektaklu "Psiakość. Musical o zwierzęcej miłości" w reż. Marioli Ordak-Świątkiewicz w Opolskim Teatrze Lalki i Aktora pisze Justyna Czarnota z Nowej Siły Krytycznej.

"Psiakość. Musical o zwierzęcej miłości" prezentowany na scenie Opolskiego Teatru Lalki i Aktora budzi we mnie mieszane uczucia. Właściwie im dłużej o nim myślę, tym gorzej go oceniam. Bo choć to jajko ma kolorową i ładną skorupkę, czuję, że w środku kryje się zbuk. Mam zastrzeżenia już do samej historii napisanej przez Martę Guśniowską. Spektakl z początku wydaje się opowieścią o przyjaźni między dziką Wilczką i miejskim kundelkiem o wdzięcznym imieniu Psiakość. Porzucony, choć na początku nieświadomy tego faktu i pełen wiary w miłość swojego pana, piesek decyduje, że z leśnej polany wróci do ciepłego mieszkania w blokowisku. Znudzona monotonnym życiem, wilczyca postanawia go odprowadzić. Tak zarysowana sytuacja dramaturgiczna daje możliwość stworzenia interesującej opowieści. Autorka idzie tymczasem tropem najprostszym, zasugerowanym w tytule - podczas wspólnej podróży przyjaciele zakochują się w sobie. Pierwsza strzałą A

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Justyna Czarnota

Data:

21.09.2011

Tematy w toku