POCZCIWY, kochany Fredro! Ile to już pokoleń bawiło się na jego niezrównanych komediach, ile będzie się jeszcze bawiło? Płyną lata, zmieniają się upodobania ludzkie, nadeszła era kina, potem telewizji, powstają teatry-laboratoria, nagość tryumfuje na scenach zachodnich, ale u nas, w Polsce dalej kochany pan Fredro zdobywa nową publiczność, młodzież dalej zanosi się śmiechem z fredrowskich, scenicznych "gagów", a starsza publiczność i pośmieje się i... łezkę uroni. Po ostatnich premierach w warszawskich teatrach ("Lęki poranne", Grochowiaka, "Na czworakach" Różewicza, o których będę dopiero pisał), a po których źle się spało i różne niepokoje męczyły człowieka - "Damy i Huzary" Aleksandra Fredry, wystawione w Teatrze Ziemi Mazowieckiej były jak ożywczy prysznic po złych snach i nie przespanej nocy. Mamy w naszej dramaturgii kilka niezawodnych sztuk, naszych, polskich, serdecznie lubianych, nieprzemijających, c
Tytuł oryginalny
Kochany Fredro!
Źródło:
Materiał nadesłany
Trybuna Mazowiecka nr 90