"Kniaź Igor" w reż. Laco Adamika w Operze Wrocławskiej. Pisze Adam Domagała w Gazecie Wyborzej - Wrocław.
Na pierwszy rzut oka, jeszcze zanim zgasną światła i orkiestra zagra uwerturę, widać, że rzecz jest zrobiona na bogato. Potężna dekoracja - ani zbyt dosłowna, ani zbyt abstrakcyjna - lśni złotem i onieśmiela dostojeństwem (ten Chrystus patrzący z gigantycznej ikony!). Po kostiumach, w które ubrano solistów, chórzystów i nawet trzecioplanowych statystów, też widać, że na garderobie nie oszczędzano. Materiały, nawet w zbliżeniach na telebimach, wydają się porządnej jakości, wrażenie robi dbałość o detale: te guziki, wstążki, czepki... Gorzej z militariami, tu już widać, że to nie stal, a giętki plastik. Fajny entourage to jednak za mało, potrzebna jest jeszcze przekonująca opowieść. Megawidowiska rządzą się swoimi prawami: ma być wyraziście i z rozmachem, inscenizacyjne niuanse muszą ustąpić mocnym efektom - słowem, trzeba jakoś uzasadnić, że wychodzi się z muzyką z gmachu opery, w którym wszystko, nawet jeśli tylko