26.03.2018 Wersja do druku

Kloszart bierze na warsztat sztukę Różewicza

Różewicz nie byłby sobą, gdyby pod lekką formą komedii nie ukrył w "Grupie Laokoona" poważnych pytań. I tym, co robi największe wrażenie w interpretacji jego tekstu przez teatr Kloszart, jest właśnie umiejętne wydobycie tych pytań na powierzchnię - pisze dbt w Gazeie Olsztyńskiej.

Reżyserka wspólnie z aktorami pyta nie tylko o status sztuki i jej wartość, ale i o możliwości komunikowania się ludzi. Debiut reżyserski Igi Skolimowskiej to udana próba zmierzenia się z "Grupą Laokoona". Bo oszczędna forma wyrazu to dobra forma. Premiera odbyła się w czwartek. - W "Grupie Laokoona" postaci nieustannie mówią. Paplają, gadają, plotą. O wzajemne zrozumienie jednak trudno. Bo jak mogą się dogadać Matka, która swoim "muszę zamieszać" przerywa większość rozmów, i Ojciec wyspecjalizowany w wygłaszaniu monologów? Albo Dziadek, którego głos jest słyszalny, ale nie wysłuchiwany, i jego wnuk, niegotowy, by mówić własnymi słowami, więc powtarzający niczym papuga. Świat bohaterów jest tworem, który nie różni się od sztucznych kwiatów wręczanych pani domu przez Przyjaciółkę. Wartości to dla nich puste hasła z lubością odmieniane przez wszystkie przypadki. Bohaterowie mają Gombrowiczowskie gęby i, co ważne, są to gęby

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kloszart bierze na warsztat sztukę Różewicza

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Olsztyńska nr 71

Autor:

dbp

Data:

26.03.2018

Realizacje repertuarowe