"Dziewczyna z plakatu" Johna Chapmana i Raya Cooneya w reż. Janusza Szydłowskiego w Teatrze Variété w Krakowie. Pisze Joanna Targoń w Gazecie Wyborczej - Kraków.
W "Dziewczynie z plakatu", jak to w farsie, jest mnóstwo kłopotów, jeden poważniejszy od drugiego. Ale najzabawniejsze są te, które przydarzają się Iwonie Bielskiej i Tadeuszowi Hukowi. Gdyby wszyscy tak grali jak oni, byłby to naprawdę śmieszny spektakl. Gdy tylko pojawiają się na scenie, przyciężkawa akcja nabiera dowcipu, tempa i sensu. Bielska i Huk w rolach teściów głównego bohatera są zabawni, a nie pokazują, że grają zabawne postaci; są przekonujący i prawdopodobni, choć nieco karykaturalni - no i grają lekko i z wyczuciem konwencji. Komedia omyłek Tadeusz Huk jest eleganckim starszym panem z demencją (smakowicie i dyskretnie ogrywaną), Iwona Bielska godną i władczą damą. Oboje usiłują się odnaleźć w gęstniejącym absurdzie sytuacji, którą wymyślili John Chapman i Ray Cooney, a którą w niezbyt przekonujący sposób zaaranżował na scenie Janusz Szydłowski. Tak naprawdę absurd gęstnieje raczej dzięki Bielskiej i Hukowi ni�