Cóż za ujmujący sceniczny krajobraz wszelakiego dobra! Butelki, kielichy i półmiski, moc figlarnych flaszek, flaszeczek, flaszuń, dopitych, nadpitych, nie dopitych oraz jeszcze nie tkniętych, by tak rzec, ludzką wargą, wina, szampany i inne likiery, coś do przegryzienia, koreczki jakieś, może na żółtym serze, może na kabanosie, kto wie, kiszony ogóreczek pewnie też się znajdzie, ogóreczek i sałatka, kto wie, kto wie, może i jajko na twardo gdzieś spoczywa, jajeczko na twardo w majonezie, smutne jajeczko bezlitośnie przeszyte rozżarzonym petem. Jest zatem wszelakie dobro bankietowe, jest również czarny fortepian koncertowy, na którym owo dobro wszelakie spoczywa. Słowem - bankiet na instrumencie, wokół zaś, jakby w cieniu wszystkich tych szkieł i majonezów krąży wszelakie dobro aktorskie, wielcy, znani i podziwiani artyści krążą i krążą. Wszystko pięknie i ładnie, ale jednak narasta niepokój. Gdzie jest czysta wyborowa mianowicie? Jerzy Bi�
Tytuł oryginalny
Kłopoty z gaźnikiem
Źródło:
Materiał nadesłany
Dziennik Polski nr 23