Logo
4.10.2001 Wersja do druku

Kłopoty wieczne jak teatr

Kiedy w zabytkowej Starej Pomarańczami zasiedli do uwertury muzycy, nawet widz, który nie był na pierwszej premierze Warszawskiej Opery Kameralnej, miał świadomość, iż w dziejach tego zespołu minęła cała epoka. Ale jubileuszowy spektakl pokazał również, iż pewne problemy w teatrze są wieczne 40 lat temu na tej właśnie scenie Warszawska Opera Kameralna zaczynała działalność. Dwójce śpiewaków towarzyszył wówczas skromny zespół muzyczny. Teraz dyrygent Władysław Kłosiewicz prowadził orkiestrę "Musica Antiąuae Collegium Varsoviense", grającą na dawnych instrumentach i była to świetna interpretacja muzyczna: z delikatną pulsacją smyczków, wyrównanym brzmieniem barokowych rogów czy ładnym fletowym solo Pawła Książkiewicza. Najmniejszy teatr Warszawy, a być może i Europy dopracował się stylowego zespołu na wysokim poziomie. Na jubileusz dyrektor Stefan Sutkowski wybrał XVIII-wieczną operę "Impresario w opałach" Cimarosy, pokazując

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kłopoty wieczne jak teatr

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 232

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

04.10.2001

Realizacje repertuarowe