Byliście już na "Karbali"? Ja jeszcze nie i już przebieram nogami, by co rychlej ją obejrzeć - felieton Macieja Nowaka w Gazecie Wyborczej.
Przecież to patriotyczny obowiązek, film o największej bitwie oręża polskiego od czasów II wojny światowej, obraz na miarę militarnych panoram Ridleya Scotta. Tyle że zamiast w piaskach pustyni zrealizowany na krajowych łanach oraz warszawskim Żeraniu, gdzie - jak donoszą z dumą recenzenci - zrekonstruowano nawet klatkę do trzymania Arabów. Niewątpliwe "must see" tej niespokojnej jesieni, dzieło, dzięki któremu jeszcze głębiej, po same dziurki w nosie, podtopimy się w naszej codziennej paranoi. Chodźmy do kina jak najszybciej, by dwubiegunowy chorobowy stan polskiej duszy odczuć szczególnie wyraźnie. Piotr Głuchowski - autor książki o krwawej bitwie o ratusz w Karbali z roku 2004 - przypomina, że ten tragiczny epizod irackiej apokalipsy został przemilczany w mediach. Bitwa "była niewygodna dla polityków, jak i dla dowódców naszego kontyngentu wojskowego, ponieważ znacznie przekroczyliśmy mandat sił stabilizacyjnych ( ), pojechaliśmy do Iraku, b