RENATA OCHWAT: Reżyseruje Pan w gorzowskim teatrze "Niebezpieczne związki" Choderlosa de Laclosa w opracowaniu dramaturgicznym Christophera Hamptona. Skąd taki wybór? PAWEŁ SZUMIEC: Powód jest bardzo prosty, nikt jeszcze nic lepszego dla teatru na podstawie "Niebezpiecznych związków" nie napisał. Mnie się marzy autorska adaptacja tej powieści. Ale póki co opieram się na Hamptonie. Ta adaptacja nie jest doskonała, zresztą jak wszystko na temat "Niebezpiecznych związków", bez względu czy to będzie film, czy spektakl telewizyjny. Oryginał, czyli powieść, jest bowiem absolutnie genialna. I właściwie można się tylko o nią ocierać. Raczej nie da się tego wiernie przenieść na scenę. Ponieważ nie ma nic lepszego niż Hampton, pozwoliłem sobie na taki zabieg adaptacji od adaptacji. W naszym spektaklu będzie spora ilość skrótów. Próbujemy tę adaptację przystosować do dzisiejszego świata. Dość powiedzieć, że wyprowadzamy go trochę poza epokę. Czy
Źródło:
Materiał nadesłany
Gazeta Zachodnia, nr 72