Logo
20.05.2005 Wersja do druku

Kłaniam się księżycowi

- Nie chcę bezczynnie czekać na propozycje. Szkoda czasu. Postanowiłam zadziałać po swojemu, co nie jest takie trudne - mówi MARIA PAKULNIS, aktorka Teatru Ateneum w Warszawie.

Jest postrzegana jako kobieta luksusowa, gwiazda. Tymczasem w dzieciństwie zaznała głodu i biedy. Maria Pakulnis szybko dorosła, bo musiała sobie radzić w życiu. Kto sobie nie radził, ginął. Tak jak jej brat. O trudnym dzieciństwie, wileńskich rozterkach, ubeckich prześladowaniach, ale też o szczęściu do mężczyzn i ludzi opowiada Dorocie Wellman. Kiedyś miała nerwy na wierzchu, była nadpobudliwa i nerwowa. Jak zwierzątko, musiała wszystkiego dotknąć i trzy razy powąchać, żeby zaufać. Na szczęście pozwoliła, by życie i bliscy ją "oswoili". Teraz spokojnie patrzy w przyszłość. Twierdzi, że mimo wszystko miała szczęście do ludzi. Aktorka GALA: Mimo że życie mocno cię poturbowało, jesteś "nie do zdarcia". Ostatnio zostałaś producentem i menedżerem. Nie bałaś się? MARIA PAKULNIS: Trochę. Ale nie chcę bezczynnie czekać na propozycje. Szkoda czasu. Postanowiłam zadziałać po swojemu, co nie jest takie trudne. Tylko nie wolno

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kłaniam się księżycowi

Źródło:

Materiał nadesłany

Gala nr 20/21/16.05

Autor:

Dorota Wellman

Data:

20.05.2005