03.03.2005 Wersja do druku

Kino, kobiety i śpiew

- Ja ten zawód umiem jak nic innego. Dał mi wiele szczęścia, satysfakcji i wierzę - a rozmowa z panią to też potwierdza - że dałem, co umiałem i jak umiałem kilku pokoleniom widzów nie tylko w Polsce - mówi DANIEL OLBRYCHSKI.

Nie do wiary! Daniel Olbrychski [na zdjęciu] - prawdziwa ikona polskiego kina, niezapomniany Hamlet, Makbet i Otello w teatrze - skończył 60 lat. Jak nam wyznaje, przynajmniej przez następną dekadę nie zamierza tracić formy. Monika Woś: - Wszystkiego najlepszego! Daniel Olbrychski: - Bardzo dziękuję! Wznoszę zdrowie Czytelników Tele Tygodnia z prośbą o wzajemność. - Podobno w młodości bardziej niż teatr i kino pasjonował Pana sport. Składał Pan nawet papiery na AWF. Dlaczego ostatecznie aktorstwo zwyciężyło? - Pasjonowało mnie w życiu bardzo wiele sprzecznych ze sobą rzeczy. Muzyka, literatura i masę wykluczających się wzajemnie dyscyplin sportu. W ich natłoku nie mogłem być wierny żadnej z tych pasji. Dlatego nie zostałem championem w żadnej z nich. Nie zostałem Konstantym Kulką. Nie wydałem tomu poezji. W wyczynie nie osiągnąłem tego, co Zabłocki. Drogosz, Kulej czy Michalczewski. W jeździe konnej, którą umiem najlepiej, nie słucha

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kino, kobiety i śpiew

Źródło:

Materiał nadesłany

Tele Tydzień nr 9/28.02

Data:

03.03.2005