EN
2.06.2007 Wersja do druku

Kim pan jest, panie Szytenchelm

MARCEL SZYTENCHELM nie pasuje do klasycznego teatru z widzami i sceną. Twierdzi, że taki go nudzi. A pociąga go ludyczność.

Czarny smoking, muszka i nieodłączny melonik. Brakuje tylko laseczki i byłby wykapany Charlie Chaplin. Niezapomniany Marian Koniuszko ze "Zmienników" Barei, nazywany łódzkim Piotrem Skrzyneckim. Twórca najsłynniejszej i bodaj najbardziej kontrowersyjnej Galerii Wielkich Łodzian. Postać nietuzinkowa, ale budząca skrajne emocje: od uwielbienia do nienawiści. Kim tak naprawdę jest Marcel Szytenchelm? Cześć, tu Marcel... Najbardziej zabiegany człowiek w Polsce. To nasuwa się pierwsze na myśl o Szytenchelmie. Dlaczego? Niech ktoś spróbuje umówić się z artystą na spotkanie. Telefonu komórkowego nie używa. Pod domowym numerem, bez względu na porę dnia i nocy, odzywa się nagranie "Cześć, tu Marcel... ". Gdzie się podziewa? Nieustannie krąży. W Lipcach Reymontowskich dogrywa szczegóły "Dnia Reymonta", w Łodzi szykuje "Dzień Tuwima", nowy happening na osiedlu Jagiełły, dopina szczegóły nowego pomnika. "Po drodze" zajrzy jeszcze do Katowic, stamtą

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kim pan jest, panie Szytenchelm

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Łódzki nr 128

Autor:

Monika Pawlak

Data:

02.06.2007