24.05.2013 Wersja do druku

Kibbutz

Polscy aktorzy mogliby się wiele nauczyć od izraelskich tancerzy, choćby umiejętności wejścia na scenę. Dynamicznego, mocnego wkroczenia lub lekkiego, delikatnego wbiegnięcia, wpełzania, wślizgnięcia się - pisze Bartłomiej Miernik w felietonie dla e-teatru.

Shani mówi, że kibuc już nie jest taki, jak dawniej. Przestał być komuną, nastała własność prywatna, podskoczyły ceny. Rzeczywiście, w miejscowej kawiarni piwo kosztuje osiemnaście złotych. Shani Cohen jest tancerką, od dziewięciu lat mieszka w kibucu, od pięciu w zespole Kibbutz Contemporary Dance Company. Jej taniec podziwiałem w ostatnią niedzielę w Tel Awiwie ("If At All") i w środę, tu w kibucu, podczas pokazów spektakli w reżyserii Rami Be'er. By obejrzeć prapremierę przedstawienia "Undivided Void", które po raz pierwszy pokazywane będzie dopiero za tydzień w Jerozolimie, pojechałem z M. do kibucu Ga'aton - siedziby KCDC. Po drodze, w autobusie spotkaliśmy anegdotyczną młodą lekarkę, która pracuje w Nahariya, a mieszka w kibucu. Jak to, myślę, to oni nie pracują tam, na miejscu? Muszą wyjeżdżać do pracy? Na miejscu okazuje się, że z idei kibucu pozostała dziś już tylko nazwa. Ga'aton to mała wioska, położona na wzgórzu, nocą

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Bartłomiej Miernik

Data:

24.05.2013

Tematy w toku