12.06.2009 Wersja do druku

Każdy z nas ma swoją Lichwiarkę

Groźna muzyka, niedoświetlona scena i spowolniony ruch nie warunkują jeszcze dramatycznego nerwu, na którym tak zależało twórcom spektaklu - o "Zbrodni i karze" w reż. Krzysztofa Babickiego w Teatrze Śląskim w Katowicach pisze Aleksandra Skiba z Nowej Siły Krytycznej.

Często bywa tak, że spektakl okazuje się lepszy od tekstu, na podstawie którego powstał. W przypadku "Zbrodni i kary" Fiodora Dostojewskiego w reżyserii Krzysztofa Babickiego (Teatr Śląski w Katowicach) stało się na odwrót i w odwiecznej rywalizacji pomiędzy literaturą a teatrem, tym razem wygrała literatura. Tak, więc drodzy uczniowie (bo większą część widowni stanowiła młodzież szkolna) do książek! Scenografia Marka Brauna nie należała do wyszukanych, ograniczała się do trzech poszarzałych ścian i stolika z krzesłami, ale być może to właśnie proste wnętrza kryją w sobie najwięcej zbrodni, a zwykli ludzie najczęściej okazują się mordercami. W centralnej części sceny znajdowało się lustro, zza którego wyłaniali się aktorzy, jak np. Krystyna Wiśniewska w roli Matki Raskolnikowa czy Grzegorz Przybył jako Swidrygajłow. W jednej ze scen, przed lustrem zasiadał wreszcie sam Rodion Raskolnikow - w tej roli Maciej Wizner, który wygłas

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Aleksandra Skiba

Data:

12.06.2009

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe