"Czekając na Godota" w reż. Antoniego Libery w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Katarzyna Frankowska w portalu TVP.
Beckettowski włóczęga Vladimir pozostaje jedynym kluczem do postaci Godota. Autor najgłośniejszego dramatu XX wieku podobno nie chciał wyjaśnić zagadki wielkiego nieobecnego swojej sztuki. Antoni Libera, obsadzając Wojciecha Malajkata w roli oczekującego kloszarda, odsunął dyskusje na temat tożsamości oczekiwanego. Można tak przypuszczać, bo Vladimir w interpretacji Malajkata zachowuje dystans wobec życia, towarzysza, biblijnych postaci i sentencji czy nauk moralnych. W rzeczywistości na nikogo nie czeka. Potrzebuje tylko punktu odniesienia - kogokolwiek, kto potwierdziłby jego własne istnienie w czasie. Szuka sposobów, jak przyspieszyć jego bieg. Dlatego ponawia pytania i powtarza czynności. Parę włóczęgów spotykamy dwukrotnie, kiedy przychodzą w to samo miejsce pod drzewem. Zawsze jest to moment tuż przed zapadnięciem nocy. Towarzysz Vladimira przysypia. Za każdym razem spotykają dwóch innych wędrowców. W dialogach, w których pojawia się obr