03.07.2007 Wersja do druku

Każdy może być cenzorem

W czasach PRL cenzurę w Polsce wprowadzali despoci z najwyższych kręgów władzy. Dziś podobną drogą idą drobni konformiści lub ludzie ogarnięci prywatnymi fobiami i mający dość wpływów, by je zrealizować - piszą Piotr Bratkowski i Tomasz Wojciechowski w Newsweeku Polska.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w artykule 54 głosi: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji" A gdyby ktoś miał wątpliwości, co owo szlachetnie brzmiące zdanie oznacza, kwestię wyjaśnia artykuł 73 Konstytucji RP. Brzmi on: "Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury". W świetle najwyższego prawa, jakim jest Konstytucja RP, sprawa jest więc jasna. W Polsce nie ma cenzury, a każda próba jej wprowadzenia jest nielegalna, osoby za takie próby odpowiedzialne powinny najzwyczajniej w świecie stanąć przed sądem. Ale nie stają. Za to kłopoty związane z osobliwą interpretacją obu zacytowanych artykułów konstytucji spadają na kogo innego. Małe prztyczki w nos Pod koniec czerwca przekonali się o tym dobitnie ludzie z dwóch krańców Polski: Michał Hałabur

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Każdy może być cenzorem

Źródło:

Materiał nadesłany

Newsweek Polska nr 27/08.07

Autor:

Piotr Bratkowski, współpraca Tomasz Wojciechowski

Data:

03.07.2007

Tematy w toku

Teatry