EN
09.06.2021, 18:16 Wersja do druku

Katowice. Prapremiera "Pokory" według Twardocha w piątek w Teatrze Śląskim

Prapremiera "Pokory" na podstawie ostatniej powieści Szczepana Twardocha i w jego adaptacji odbędzie się 11 czerwca w Teatrze Śląskim im. St. Wyspiańskiego w Katowicach. Reżyseruje Robert Talarczyk. To już trzecia inscenizacja prozy tego autora na katowickiej scenie.

mat. teatru

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich ("Morfina" w reż. Eweliny Marciniak, 2014 r. i "Drach" w reż. Roberta Talarczyka, 2018 r.) tym razem pisarz był mocno zaangażowany w pracę nad spektaklem. I on, i reżyser zapewniają, że współpraca układała się bardzo dobrze.

"Robert mocno przesunął akcenty tej powieści. Ta sztuka, która jakoś podąża za adaptacją, którą usiłowałem sklecić, to jest tak naprawdę inna opowieść, korzystająca z motywów powieści, ale chyba więcej w niej odrzucenia, niedopasowania, wyobcowania, anomii, która tak głęboko dociera do głównego bohatera" – powiedział Szczepan Twardoch podczas środowej konferencji prasowej w Teatrze Śląskim.

"Miałem komfort, bo mogłem przyjrzeć się powieści z perspektywy autora, który przestał być autorem, bo zdekomponował swój tekst, co wzbudziło mój ogromny szacunek wobec Szczepana. Potraktował swoje dzieło z przyjemnością dzieciaka, który wchodzi do piaskownicy i wrzuca granat" – opowiadał Robert Talarczyk.

"Po prostu powstała sztuka teatralna. To nie jest tylko adaptacja, taka adaptacja, jakie ja pisałem - z szacunkiem wobec autora. On nie miał szacunku do autora" - dodał. "Ja już nie wiem, o czym jest ta historia - czy to jest o odrzuceniu, czy o niewolniku, czy o Śląsku?" - zastanawiał się Robert Talarczyk. "O Śląsku chyba najmniej, to jest po śląsku, ale nie o Śląsku. To mi się bardzo podoba" – odpowiedział Szczepan Twardoch.

W głównej roli – Aloisa Pokory – wystąpi gościnnie pochodzący ze Świętochłowic aktor Teatru Narodowego w Warszawie Henryk Simon, który otrzymał tę rolę – jak przyznali realizatorzy – między innymi dzięki wyniesionej z domu znajomości języka śląskiego. "Cieszę się, że mogłem po kilku latach wrócić tutaj i wystąpić w Teatrze Śląskim" – powiedział aktor. "Utożsamiam się z Aloisem, bo też pochodzę ze Śląska, też wyjechałem daleko od domu i musiałem sobie radzić. Oczywiście moje doświadczenia nie są tak drastyczne i dramatyczne, jak Aloisa, ale rzeczywiście może łatwiej było mi odpowiedzieć na kilka pytań, które Alois sobie zadaje, bo też sobie je zadawałem i łatwiej było mi wyobrazić sobie jego cierpienie i rozterki" – dodał Henryk Simon.

Epizod w spektaklu zagra też 10-letni syn Szczepana Twardocha – Janek. Za scenografię i reżyserię świateł odpowiada Katarzyna Borkowska, za muzykę – Miuosh, a choreografię – Tomasz Jan Wygoda, dla którego to również powrót na Śląsk. "Starałem się wyciągnąć ten wątek, który jest uniwersalny - historię Aloisa i Agnes - ale też przełożyć go na zbiorowość, czyli na to, że jesteśmy czymś stymulowani, jesteśmy do czegoś przygotowywani. Tak starałem się wykorzystać ten motyw, żeby zbudować to, jak edukacja przygotowuje nas do posłuszeństwa i co z tego później wynika, czyli że jesteśmy przygotowani, by służyć i umierać" – powiedział Tomasz Wygoda.

Muzyka Miuosha nie będzie tym razem grana na żywo podczas spektaklu, została nagrana wcześniej. "To jest nowy sposób pracy, bo nie zostaję z muzyką na scenie, te sceny inaczej wpływają, jeżeli się jest ich świadkiem, a nie częścią. Założenie muzyczne było takie, żeby trzymać się tego organicznego brzmienia, które rzeczywiście mogłoby się pojawiać w takiej bezpośredniej, 1:1 sytuacji jeśli chodzi o lata, w których jest osadzona powieść" - powiedział Miuosh.

Jej akcja zaczyna się 11 listopada 1918 r. wraz z końcem starego świata. Porucznik Alois Pokora – syn górnika z Górnego Śląska, wychodzi ze szpitala na ulice zrewolotowanego Berlina.

Źródło:

PAP

Autor:

Anna Gumułka