Piątkowy wieczór w Teatrze Śląskim należał do Anny Polony. Znakomita aktorka teatralna i filmowa, choć przez całe artystyczne życie związana z Krakowem, właśnie Katowice wybrała na świętowanie pięćdziesięciolecia kariery scenicznej.
Ceni bowiem, jak wyznała, serdeczność naszej publiczności, w Teatrze Śląskim z sukcesem występowała i reżyserowała, a przede wszystkim przyjęła propozycje dyrektora Tadeusza Bradeckiego, żeby zagrać główną rolę w nowym spektaklu katowickiej sceny - w "Wizycie starszej pani". Po premierze tego przedstawienia, w reżyserii Magdaleny Piekorz, na scenę wniesiono wielki tron, na którym zasiadła dostojna Jubilatka. Najwyraźniej, ani tron, ani dostojeństwo nie pasują jednak do Anny Polony. Aktorka, co rusz wstawała z królewskiego siedziska, by porozmawiać z publicznością i przekomarzać się z gośćmi, składającymi jej oficjalne (bardziej lub mniej) życzenia. Goście podchwycili zresztą żartobliwy ton, narzucony przez bohaterkę wieczoru. A i przywiezione przez nich prezenty do uroczystego celebrowania nie całkiem się nadawały. Anna Dymna, prócz pięknej laurki słownej, podarowała ukochanej mistrzyni, naleweczkę z pigwy i ozdobny do tej nalewe