27.04.2009 Wersja do druku

Karuzela marzeń

Można upatrywać w Iglakach także przedstawicieli reszty kraju. Polacy, od południa po północ, od wschodu na zachód, Polacy na obczyźnie, Polacy w ogóle, żyją marzeniami - o czwartym odcinku "Z rodziny Iglaków" w reż. Sebastiana Majewskiego w Teatrze im. Szaniawskiego w Wałbrzychu pisze Sebastian Krysiak z Nowej Siły Krytycznej.

Siedziba Teatru Dramatycznego im. Szaniawskiego w Wałbrzychu, trzecie piętro. Drzwi. Tabliczka z nazwiskiem. Ktoś tu mieszka? Za drzwiami pokój. W środku podłużny stół otoczony krzesłami, szafa, pawlacz, na którym siedzi fantazyjnie ubrana kobieta w peruce i z różdżką. Nad jedynym oknem obraz przedstawiający żyrafę. W rogu pokoju wielkie łóżko, na nim prowadzi monolog potężny, ubrany w strój sarmacki, mężczyzna z wąsem a'la Zagłoba. Widzowie zajmują miejsca wokół stołu. Patrzą na siebie i osobliwych mieszkańców pokoju. Monolog kończy się i kobieta ponagla mężczyznę, by zaczął mówić jeszcze raz. Niespodziewanie do środka wchodzi para ubrana w czerwone koszule, czarne krawaty i czarne spodnie. Witają wszystkich, siadają po obu stronach stołu. Przy ogólnym gwarze na blacie lądują filiżanki, cukier, łyżeczki, plasterki cytryny, termosy z herbatą i kawą. Przyszliśmy w gościnę do rodziny Iglaków. "Z rodziny Iglaków" to autorski

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Sebastian Krysiak

Data:

27.04.2009

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe